Dziś wielki dzień. Jeden z tych ulubionych przeze mnie momentów, kiedy dokładnie w jednej linii ustawiają się cztery obiekty: Słońce, Księżyc, Ziemia i ja. Z astronomicznego punktu widzenia niby nic - całkowicie przewidywalne zjawisko bez wiekszego znaczenia naukowego. Dla mnie jednak, amatora-obserwatora niezwykły spektakl.
Pobudka 0630. Zęby, kawa, ciuchy na cebulkę i w drogę. Korek. Zapomniałem, że dla wszystkich innych ludzi to jest zwykły poranek w korku. Gdy sobie uświadomiłem po przejechaniu 500 metrów od domu, że dalszą drogę spędzę w tłoku skomentowałem to jednym, krótkim, ale niosącym wiele emocji przekleństwem. Mimo wszystko już o 0730 jestem na Forcie Grodzisko. Najpierw wchodzę na wzniesienia na którym stoi „Stół Napoleona”. W tym momencie tam, gdzie powinno wschodzić Słońce była nieprzenikniona szarość.