Kiedyś zakochani ranili drzewa sercami przebitymi strzałą, ewentualnie napisem w rodzaju „KOCHAM JOLKĘ”. Dziś wyznania inne, ale rany te same. Cóż, miłość czasem wiąże się z bólem.
Efektem poniedziałkowo-wtorkowej wichury były szkody i zniszczenia. Niektóre zniszczenia, konkretnie powywracane płoty, stały się okazją do zajrzenia tam, gdzie zwykle zajrzeć trudno. A, że człowiek z natury ciekawski, to zajrzał, a nawet zaszedł. Oczywiście nie polecam wędrówek po, nie bez powodu, odgrodzonych i zamkniętych ruinach, co grozi śmiercią lub kalectwem. Polecam za to obejrzenie zdjęć.
Powiało w pomorskiem. Gdy dojeżdżałem do Gdańska zauważyłem uczepioną przewodów kilkumetrową folię, która tańcząc na wietrze niemal muskała przejażdzające samochody. To sprowokowało mnie do dalszych poszukiwań. Podczas krótkiego spaceru po Gdańsku starałem się wypatrzyć i zarejestować skutki wichury. Poniżej wybrane z nich.